Dec 27 2004

Święta, święta i po świętach.

Boże Narodzenie. Jakoś tak dziwnie. Pusto. Smutno. Bez niej. Ale nie źle. Bo są jeszcze ludzie na tym świecie, których kocham. Dla których warto żyć.

Prezent dostałam. Od Niego. Zrobiło mi się najzwyczajniej w świecie głupio. Z pod swetra wystawała mu ta śliczna błękitna koszulka. Zadziornie się uśmiechnęłam. Spojrzałam na prezent, który trzymałam w ręku i próbowałam wymyślić coś, cokolwiek. Byle cos powiedzieć. Byle się nie ropłakać. Ładna koszulka - wypaliłam. W tym samym momencie ugryzłam się w język. Bo przecież ode mnie dostałeś tę koszulkę.

W domu ruch jak na lotnisku albo dworcu. Telefony się urywają, kartek mnóstwo, skrzynka odbiorcza w telefonie przeładowana wiadomościami o tej samej treści. Od wszystkich. Święta w gruncie rzeczy są super. Choć w gruncie rzeczy za dużo szumu wokół nich. Choć w gruncie rzeczy usmiecham się jak widzę pokornego tatę w kuchni :) który o dziwo pozwala sobą dyrygować. Przez te kilka dni. Bo to w końcu święta.


Dec 13 2004

Przygotowania…

Tato uparł się na żywą choinkę i męczy mamę. Ja uparłam się na sukienkę i męczę tatę. Mamie nagle się przypomniało, że nie kupiła czegoś i meczy mnie i tak męczymy się nawzajem.

Za pasem już święta. Potem sylwester. Potem karnawał. I studniówka. Zapowiada się piękny czas. A ja cały czas w toku przygotowań. Do wszystkiego. A najbardziej do matury. Strach mnie troche ogarnia. I boję się że mnie to przerośnie i że rady nie mam. Dam. Tylko czasu coraz mniej.