
Dzisiejsza notke chcialabym zadedykowac
wspomnieniom z dziecinstwa…
____________________________________________________
Bo dziecinstwo to jest chyba najcudnowniejszy czas w zyciu… I choc bedac mala tak czesto powtarzalam ze chce byc juz dorosla, to teraz kiedy juz jestem… cofam te slowa. i chcialabym znowu poczuc ta beztroske… Bo pieknie bylo…
I tak mnie dzis naszlo jakos wieczorem na wspomnienia… Stare fotografie, na ktorych nie przypominam siebie i ten usmiech na twarzy…
Ehhh… gdyby mozna cofnac czas, choc na kilka godzin…
i wrocic do przeszlosci
i niejednokrotnie zmienic przeszlosc…
__________________________
I podroz mi sie marzy… taka podroz…
z wielka walizka
zeby zobaczyc cos czego sie nigdy nie zapomni
zeby poczuc cos czego sie nigdy nie zapomni
zeby zapomniec na chwile o tym o czym nie mozna normalnie zapomniec
i marzy mi sie podroz…
i moglabym dzis juz spakowac wielka walizke
i koniecznie aparat
żeby fotografowac to czego i tak sie nigdy nie zapomni
_____________________________
ale dzisiejsze dni sa przepelnione mnostwem obowiazkow
a ja budzac sie rano mam uczucie, ze sily mi brakuje zeby wstac z lozka.
i gdzie tu uciec? gdzie sie schowac? chocby na chwile…
zeby mozna bylo na chwile oderwac sie od rzeczywistosci i przeniesc sie znowu na ten filmowy plan…
_________________________
przy dzwiekach; “The Blower’s Daughter” klade sie spac…
i marze o tym snieznym poranku
takim leniwym… mroznym… snieznym… poranku…