May 24 2006

bo ‘Wszyscy jesteśmy Chrystusami’

Jeszcze przez cały następny dzień miałam zryty ‘beret’ przez ten film. Miałeś racje to było gorsze niz najstraszniejszy odwyk. I tylko po co to wszystko, skoro każdy z nas uważa, że akurat jego to nie dotyczy? Bo może faktycznie… Bo skąd masz wiedzieć kiedy już jest za późno?

***

Zmieniam totalnie swoje nastawienie do życia i do świata. Totalnie, przetotalnie, przetotalnie… Takie postanowienie.

Bo i tak już jest za późno. Bo za bardzo. Bo zbyt.

Bo naprawde tylko On mógłby ukoić mój strach.

***

I ciężko jest tak przestawić się nagle. Z chwili na chwilę. Dlatego powoli. Razem. Step by step. A strach tkwi zbyt głęboko. Wyimaginowane mysli wytwarzane przez pokaleczony światopogląd ranią najbardziej i tak mnie. Więc po co to wszystko? Zbyt jestem. Resztki sił się gdzies zgubiły po drodzę. A wsiadając do samochodu znowu myslałam, że to koniec już nas. Tym razem naprawdę. I myślałam, że chciałabym zapomnieć o wszystkim. By dotknęła mnie amnezja totalna.

Bo teraz wszystko kojarzy mi się z jednym. Nawet wino mi Tobą smakuję…

*

A ja marzę. Przy “Holiday In Spain”


May 21 2006

‘Kod Da Vinci’

Chyba spodziewałam się troszkę czegoś innego wybierająć się na ten film… 

***

Zmieniam się. Przy Nim.

I nie wiem już czy to dobrze dla mnie czy źle. 

*

Ale z dnia na dzień przerażenie w moich oczach jest coraz większe…

I tylko On mógłby ukoić ten strach…


May 17 2006

Boję się przeokrutnie.

 

Bo za bardzo……………………………………………………………


May 14 2006

Listen to me…

Pęka coś we mnie. Proszę, nie pozwól na to. Moja huśtawka nastrojów i popadanie ze skrajności w skrajności doprowadza mnie do szaleństwa. A ja tylko proszę, proszę i proszę…

No proszę, nie pozwól na to.

A ja ‘want to be stronger than you’. Choć myślę, że może to być trudniejsze, niż mogłoby się komuś wydawać.

Bo różni nas wiele lat. Wiele doświadczeń, wspomnień. I podejście do życia także nas w pewnym sensie różni. Jednak gdy patrzysz na mnie w ten swój specyficzny sposób, jedyny na świecie to naprawde przestają mnie isteresować te śmieszne ‘różnice’. I wiem, że do szczęścia mi wystarczy bys tak po prostu na mnie patrzył. I wiem, że gdybyś dotknął mnie za mocno rozpłnęłabym się w nicość. To pewne.

A będziemy razem już niedługo. Ale do samego końca razem. Więc bądźmy takimi ‘hajflajerami’ przez tą jedyną chwilkę.

***

Sparaliżowało mi rozum i zdrowy rozsądek. Bazuję na snach. Na niedopowiedzeniach. Na niewypowiedzianych słowach Waszych… I wszystko staje się nielogiczne. Prymitywne…

A we mnie coś pęka.

***

A jej się teraz wydaje, że wszystko wie. A ja wyszłam na nieodpowiedzialną ‘kurwę’.

I tylko na usta krzyk się ciśnie: ‘posłuchaj mnie do cholery!’

I nie wiem już czy śmiać się czy płakać…?


May 10 2006

Teatr!

 

Bo kocham Teatr! A ‘Mayday’ to klasyka można by rzec. I cudownie było.

***

Taki oniryczny świat spokojny. Tylko nocą przychodzą złe myśli i płaczem wybucham w poduszkę. Męczę się. Bo bezwzględne mysli w mojej głowie. I głupi strach i lęk. Choć ponoc powodu nie ma. Przypuszczalnie. Tylko te wewnętrzne szepty mi szepczą. I może przewrażliwiona jestem. Ale mój strach i lęk wzrata. Proporcjonalnie. Nie wiem. Już nic. Ale co? Zbyt przerażona jestem by być po prostu szczęśliwa?

Obawiam się, że te moje wyimaginowane myśli i obawy doprowadzą mnie kiedyś do skrajnej samotności. Do punktu w którym nic i nikogo już nie będzie. Ale skąd mam wiedzieć, kiedy jest ta chwila, po ktorej będzie juz za późno?

I tyle chciałabym CI powiedzieć. Ale w słowa tego ubrać nie umiem…

I nic już więcej. Bo nic się już się powiedzieć nie da. Bo czasami słowa to za mało…

***

A ja mam wrażenie, że otaczający mnie świat to scena teatralna. Tylko sztuka jest źle obsadzona…


May 7 2006

Juwenalia…

… juwenalia, t.love, hey, pola marsowe, najpiękniejsze w życiu fajerwerki, najdłuższa kolejka do toalety i w ogóle było super.

… i zbyt szczęśliwa jestem, by napisać cokolwiek konstruktywnego

***

… skrzypce w uszach mi brzmią i umieram przez tą piosenkę

… osiągam apogeum

… bo za dużo motylków

… bo to co można było stracić już stracone, a teraz można tylko zyskać

… i myślę sobie oh i ah - jest dobrze.

… tylko ta ‘piepszona’ marihuana :/


May 1 2006

Jeśli zmarnujesz drugą szansę, trzeciej nigdy nie dostaniesz! | Nieodparte odczucie.

Płacząc zasnęłam. Nawet nie wiem kiedy. Przeszywał mnie okropny ból. Zarówno ten fizyczny, jak i ten bardziej emocjonalny. Urodziła się we mnie świadomość. I podjęłam decyzję… I trwałam w niej przez cały następny dzień. Lecz gdy spojrzałam w te oczy zmiękłam nagle. I dałam nam jeszcze jedną szansę. Ostatnią. Bo nastepnej nigdy nie będzie…

Mam nieodparte uczucie jakby mnie dwie było. I jedna zupełnie inna od tej drugiej. Stoją naprzeciw siebie i nie potrafią się porozumieć. Bo ja ta pierwsza, rozważna, poważna, dojrzała, odpowiedzialna, przeciwko ten drugiej mnie, szalonej, zwariowanej i za grosz bez wyobraźni, nie zdającej sobie sprawy z niebezpieczeństwa jakie na mnie czyha… Lecz kiedy one dwie we mnie jednej się kłócą ja nie wiem co robić. I choć niemożliwość podjęcia decyzji co powinnam, a czego nie, jest okropna to i tak wiem co zrobie… Choć nie wiem czy powinnam akurat tak, a nie inaczej…

***

Mam nieodparte odczucie jakby moje życie zamieniło się w tani, krótkometrażowy film o miłości. Scenariusz jest krótki i mało skomplikowany. Powstaje jednak pytanie. Czy zmierzamy do ‘hepi endu’?

***

Mam nieodparte odczucie, że moja wymuszona konsekwentność kiedyś mnie zabije, a szczególne dostrzeganie słabości innych doprowadzi do skrajnej samotności. Że jestem więźniem własnych przemyśleń i założeń. Bo czuję się umysłowo ograniczona przez innych. A chciałabym móc fascynować się wiedzą drugiego i upajać wypowiedzianymi słowami.
Ciągłe dążenie do ideału staje się żmudne. A fakt, że ideałów nie ma… Istna Itaka.
Mam nieodparte odczucie, że żyję w hermetycznym świecie złudzeń i marzeń, które nie zostają wypowiedziane nawet w najskrytszych myślach. Sama wygłuszam wszelkie wewnętrzne niepokoje, aż dochodzi do apogeum i wszystko rozpryskuje się na szklane odłamki stworzonej rzeczywistości.

Bo pragnę wewnętrznego spokoju i ukojenia moralnych potrzeb. Dlatego proszę codziennie byś dał mi coś od siebie. Byś dał mi coś z głębi siebie. Tylko nie słowa.

Tylko że sama z kolei mam nieodparte odczucie, że im bardziej chcę, tym bardziej się boję. Że to wszystko mnie przeraża. I znowu mam nieodparte odczucie, że mimowolnie uciekam przed wszystkim co w jakis sposób zobowiązuje… I nie wiem czy zaliczać takie reakcje moje do normalnych czy do skrajnie chorych…

***

Czasami tylko zastanawiam się czy nie powinnam przenieść tego bloga do grubego zeszytu z różowymi badź niebieskimi karteczkami, zamykanego na kłódkę, zwanego pamiętnikiem…