Aug 30 2006

Deszcz w duszy gra.

W głośnikach wciąż gra ta sama piosenka. W kółko. Bez ustanku. Aż mi niedobrze juz od niej. Katuję się nią. Może dlatego, że przypomina mi Jego. Za oknem znowu pada. Krople deszczu odbijające się o szyby i parapet wprowadzają mnie w dziwny stan uśpienia. Jakbym na chwilę wyłączała rozum. Teraźniejszość w tej chwili się nie liczy. Myślami jestem gdzieś zupełnie indziej. Tam gdzie bywać juz nie powinnam. Odwiedzanie tamtych miejsc jest niebezpieczne. Bo wraca. Wszystko. Ale mimo wszystko idę tam. To silniejsze ode mnie. Szczególnie teraz. Kiedy teraźniejszość mnie przytłacza. Jeszcze nigdy nie czułam się tak samotna jak teraz. Jeszcze nigdy nie czułam się tak nieszczęśliwa jak teraz. Jeszcze nigdy nie czułam się tak bezsilna i słaba jak teraz….

Koszmary senne powróciły. Powróciły nocne zmary, które nie pozwalają spać spokojnie. I znowu płakałam w poduszkę. I znowu wszystko stało się bezsennsowne, niedorzeczne i niepotrzebne. Ukradł mi ostatni kolor ze snu.

*

Zapytała się dlaczego mam takie smutne oczy                                                                                       …odpowiedziałam: ‘przez Niego’

*

Jest tak jakbym w każdej chwili mogła wybuchnąć. Do oczu napływają non stop łzy. Nie pragnę już. Nie czuję nic. Wewnątrz pustka. Puste przestrzenie w mojej głowie. Uczynił mnie najbardziej nieszczęśliwą istotą pod słońcem.


Aug 25 2006

Dziwność.

Zaistniała dziwność sytuacji jest o tyle dziwna, że to wszystko nie tak miało być. W głowie siedzi coś. A bardziej w sercu niż w głowie. Poczucie winy. Lecz nie mam odwagi by stanąć z tym twarzą w twarz. Spojrzeć prawdzie w oczy nie jest łatwo, szczególnie, że jestem tchórzem- wiem. Zaistniała dziwność jest o tyle tragiczna, że gramy w gre ze sobą, nie wiedząc, że za chwile, możemy spowodować wybuch bomby. Bo to też nie tak miało być. Inaczej. Ale tylko z mojego punktu widzenia jak widać….

Chciałabym się odciąć od tego wszystkiego. Bo lepsza już nie umiem być. A słowa ranią. A najbardziej rani to pie*******  milczenie.

###

Postanowiłam, że będę najcudowniejszym ‘aniołem’ w tym mieście.


Aug 12 2006

pękło coś.

 

bo zwątpiłam do końca. bo nie umiem już. bo przerosło mnie to już. bo w środku coś pękło. bo nie jest tak jak być powinno. 

może udałoby się? może gdybym była lepsza? może gdybyś bardziej mnie kochał?

***

boję się…


Aug 7 2006

She is lost inside…

Wewnętrzny spokój gdzieś znikł. W ciągu kilku chwil znowu wszystko wróciło. Z dnia na dzień coraz bardziej przestaje wierzyć w to przeznaczenie, o którym jeszcze niedawno była tak przekonana. Z zabójczą siłą coś wali w jej głowę. Jakby starało jej się coś pokazać, zwrócić na coś uwagę. Jeszcze ślepa… Nie widzi… Zgubiła się znowu…, …w sobie.

Z prędkością światła. Wszystko się zmienia. Huśtawka nastrojów jaką Jej funduje On nie wpływa na nią pozytywnie. Stan myślenia zmienia się z minuty na minuty. Bez pewności już. Ponoć “pewność jest dla tych, którzy kochają za mało”. Więc co??? Już nawet bez motylków w brzuchu. Już nawet nie umie się cieszyć… Już nawet nie cieszy się, nie czeka. Czyżby straciło to na znaczeniu? Aż tyle?

Z prędkością światła. Przeleciało tysiąc myśli, rozwiązań, możliwości, prawdopodobieństw…, …przez głowę. Rozsypało się po pokoju sto wspomnień. Słoik spadł.

***

Słyszę jak o parapet stukają krople deszczu. Pada…, nie wiem jak długo. To juz chyba 3-ci dzień jakoś. Lubię gdy pada. Ogarnia mnie wtedy stan jakiś.taki.nie.wiem.jaki.

Z prędkością światła. Wewnętrzny spokój gdzieś znikł. To przykre, ale nie chcę już… nie czekam… Bo zgubiłam się… w sobie…


Aug 3 2006

Freedom.

[w playerze Counting Crows]

[na biurku kieliszek czerwonego wina, w wazonie śliczna czerwona róża]

________________________________________________________

Czuję się jakby ktoś przyszył mi skrzydła… I wydaje mi się jakbym unosiła sie kilkanaście centymetrów ponad chodnikiem. Już nawet nie dostrzegam tego całego czegoś co mnie tak denerwowało do tej pory. I w poduszkę przestałam płakać ostatnio. I zrobiłam generalny porządek w pokoju. I tysiące innych rzeczy robie, by sprawić sobie choć jedną przyjemność dziennie…

Zaczął mnie wypełniać spokój. Stan niepokoju jakby na chwilkę znikł. Oby na długo. I jakbym przestała się bać. Choć jakbym tylko. Bo czy to złudzeniem się nie okaże? A może to po prostu zmiana światopoglądowa?

Bo chyba zmieniłam się troche przez ten ostatni miesiąc. Bo chyba zdynstansowałam się. Bo chyba… Ale tylko chyba.

***

A życie toczy się do przodu. A ja wśród otaczająch ludzi mnie żyje. I pije wino. Które już smakuje inaczej niż kiedyś… A może to lepiej?

Bo są takie pytania, na które nie uzyskamy nigdy odpowiedzi. A prawda jest względna i subiektywna. A miłość przemija. Bo kochał. A dziś już nie? Bo kocham dziś? A co jutro? I nie wolno używać słów ‘zawsze’ i ‘nigdy‘.

[wróciłam na DeA]