Pękło.
Przypominam sobie najwspalniajsze chwile. Chcę zachować w pamięci tylko te dobre, złych pamiętać nie chcę. To był wyjątkowy czas dla mnie.
Ale…?
Coś pękło, coś straciło na znaczeniu.
Przypominam sobie najwspalniajsze chwile. Chcę zachować w pamięci tylko te dobre, złych pamiętać nie chcę. To był wyjątkowy czas dla mnie.
Ale…?
Coś pękło, coś straciło na znaczeniu.
Jakby słowa, które wypowiada nie były Jego. I jakby usta którymi to mówi, też nie należały do niego.
Pustka, pustka i jeszcze raz Nic.
Bo kocham, tylko czy to jeszcze w ogóle ma znaczenie?
Nic już nie ma znaczenia?
Przygotowana na najgorsze, modlę się, żeby nie było za późno.
A w środku coś pęka…
My? Choć od dni kilku co minutę i czterdzieści osiem sekund stawiam sobie pytanie czy mogę (powinnam?) używać tego słowa. Mam dziwne wrażenie jakbyśmy gdzieś znikli i pozostałam tylko ja. A Ty jakby gdzieś zupełnie indziej. Wszystko jest jakieś inne, zimne, bezpłciowe.
Nic na siłę. Tłumaczę sobie, że tak się czasami zdarza. Widocznie ten ogień, który widziałam w Twoich oczach za każdym razem kiedy na mnie patrzyłeś już się wypalił. Może sama go zgasiłam?
…A jednak…
…wciąż nie mogę uwierzyć, że tak mało dla Ciebie znaczę.