Nic.

Jakby słowa, które wypowiada nie były Jego. I jakby usta którymi to mówi, też nie należały do niego.

Pustka, pustka i jeszcze raz Nic.
Bo kocham, tylko czy to jeszcze w ogóle ma znaczenie?
Nic już nie ma znaczenia?

Przygotowana na najgorsze, modlę się, żeby nie było za późno.
A w środku coś pęka…


2 Responses to “Nic.”

Leave a Reply