Wiem jak to jest…
Jesteś, trwasz przy kimś, oddajesz mu to co masz najlepsze…, a na koniec dostajesz kopa w dupe? Żyjesz z nim, budzisz się obok niego codziennie, kochasz i skoczyłabyś za nim w ogień? A na koniec okazuje się że ten człowiek wcale nie jest tym, za kogo go uważałaś. To takie smutne… Nie jesteś sama. Ja też już wiem jak to jest…
Utopie się niedługo we własnych łzach.