Apr 24 2009

Był sobie rok…

Należy zauważyć, że kiedy jest nam dobrze nie odczuwamy potrzeby opowiadania tego każdemu… Potrafimy się cieszyć z tego co mamy, jakby nie chcąc się dzielić naszym szczęściem. Żeby nie stało się bardziej ulotne? Ale kiedy nadchodzi gorszy czas budzi się w nas potrzeba wyrzucenia z siebie tego wszystkiego…
Tak samo jest ze mną…

Czuję się niesamowicie samotna. Bo przestałam spacerować z nim, ale obok niego. Nie sypiam z nim, ale obok niego. Nawet nie rozmawiam z nim, tylko… sama ze sobą. Jestem niesamowicie samotna.
Poświęciłam wszystko, na jego jedno słowo. Miłość jest ślepa??? Nie, to ja jestem głupia.

Jeszcze lecę… Nisko nad ziemią… Mam potargane srzydła, bardzo skutecznie mi je popodcinał. Jeszcze jeden cios i już dalej nie polecę. I tylko modlę się rano, żeby mieć na tyle sił w sobie, żeby wzbić się wyżej. Żeby się udało wrócić normalności jej bieg.

Tylko pytań tysiące, odpowiedzi brak…. i coraz więcej wątpliwości.


Apr 3 2008

Gdyby.

Gdybyś był mną, wiedziałbyś, że to wszystko nie jest tym czym Ci się wydaje.
Że rzeczywistość jest zupełnie inna niż myślisz.
Bo gdybyś był mną, zrozumiałbyś już dawno, że łzy nie zawsze oznaczają cierpienie.
Gdybyś tylko mógłbyś mną, dostrzegłbyś, że każda najmniejsza rzecz ma jakieś znaczenie…, choć wydawać mogłoby Ci się, że to zwykły zbieg okoliczności.
Gdybyś był mną, poznałbyś mnie naprawdę i zrozumiał rzeczy, których nie udało Ci się zrozumieć przez tak długi czas.
Gdybyś był mną… Lecz nie jesteś.

***

Nie umiem do końca nazwać tego co czuje… Bo kochałam Cię…  A teraz…?
Nadszedł czas powiedzieć ‘żegnaj’.


Mar 5 2008

To nic nie zmienia.

To tylko moje kilkudniowe zauroczenia. Po prawie miesięcznym bujaniu w obłakach znowu stanęłam twardo na ziemi. Nic się nie zmieniło. Wszystko pozostało takim jakim to zostawiłam wychodząc wtedy z domu. Wniosek jeden. Moje kilkudniowe zauroczenia nie mają żadnego znaczenia. Ani dla świata. Ani dla mnie?

Odczuwam coś w rodzaju facetowstrętu :/


Feb 17 2008

Dziwka.

Czuję się jak emocjonalna dziwka!
Popadam ze skrajności w skrajność, w jednej chwili wszystko jest dobrze, a w następnej ogarnia mnie przeraźliwy lęk. Nie potrafię. Choć tak bardzo chciałabym wykrzyczeć mu prosto w twarz to wszystko co siedzi w mojej głowie. Ale nie potrafię. Wewnętrzne przeczucie podpowiada, że brakuje w tym wszystkim ziarenka logiki, że sens dawno został kilkadziesiąt kroków za nami.
Patrzę na Niego i nie wiem co czuję. Nie muszę nic czuć-to mnie nie martwi. Przeraża mnie ta niemożność obnażenia się przed samą sobą z własnych uczuć. Przerażenie jest tym większe, że w pewnych momentach dochodzę do wniosku że ‘chcę’ nie równa się ‘powinnam’.

Patrzę jak śpi. I wiem, że nigdy mnie nie pokocha.

Czuję się jak emocjonalna dziwka.


Feb 12 2008

Całkowicie.

Stało się. W końcu wyzbywałam się wszystkich lęków, które się z tym wiązały.
Nareszcie. Zrozumiałam, że prawdziwego szczęścia tam nie znajdę.
Chociaż. Nie wiem jeszcze gdzie ono jest.

Podświadomie czuję, że to co się teraz dzieje wokół mnie jest tym co stać się powinno już dawno. Dawno już nie płakałam w poduszkę, nie boję się już spojrzeć sobie w lustrze w oczy. To brzmi jak absurd? Ale czy dopiero teraz jestem w porządku sama wobec siebie?


Jan 12 2008

Chciałam.

Chciałam napisać, ale nie potrafię ubrać w słowa tego co teraz myślę i czuję. Niemożliwość wyrażenia siebie jest tym bardziej przytłaczająca, że nie potrafie nazwać tego nawet przed samą sobą, nie mówiąc już o Nim.

Jedyne co całkiem nieźle mi wychodzi to krzywdzenie wszystkich, na których mi zależy. Nie oszczędzam też siebie… To jest jak masochizm… Choć nie czuję z tego powodu satysfakcji. Powoli zapadam się coraz głębiej i utwierdzam się w przykonaniu, że jestem najgłupszą, najbrzydszą i najnudniejszą istotą na Ziemi.

I choć tak bardzo chciałam być aniołem w tym mieście, znowu mi się nie udało.


Jan 3 2008

2008.

Szklarska Poręba. Sylwester. Razem. I nie tylko.

2007 minął, szybko. Za szybko?

***

Jedno wiem! Napewno tak tego nie zostawię!


Dec 17 2007

Bo Ona…

Umarłam po raz tysiącsiedemsetczterdziestyósmy.
Rozbiłam się jak porcelanowa filiżanka na miliony kawałków.

Każda część mojego ciała krzyczy. Ale nie wiem po co. To i tak już nic nie da!!!
Każda część mojego ciała płacze. Bezcelowo. To i tak nie przyniesie ukojenia….
I nie wiem czy bardziej chcę czy nie chcę.
 
Błagam Boga o amnezje…, nie wiem, który to już raz.

I w czym ona jest lepsza ode mnie…?
jest młodsza…? ładniejsza…? zgrabniejsza…?

i nie potrafie uwierzyć w ani jedno Jego słowo.
 


Dec 8 2007

Jakby mi lepiej.

Zbyt wiele nieprzemyślanyh słów. Powiedziałam, usłyszałam. Nie powinno się tak stać.
Umarłam na chwile.

Minęło już kilka dni. Teraz jakby mi lepiej. Jakby nam lepiej.
Może to coś nas nauczyło?
Że jesteśmy stworzeni dla siebie?

Bo ja tylko kocham?


Nov 30 2007

Pękło.

Przypominam sobie najwspalniajsze chwile. Chcę zachować w pamięci tylko te dobre, złych pamiętać nie chcę. To był wyjątkowy czas dla mnie.

Ale…?

Coś pękło, coś straciło na znaczeniu.